środa, 13 maja 2009

Kobiety dla Polski / Polska dla kobiet. Przed Kongresem Kobiet.

Wczoraj, 13 maja, w siedzibie Wyższej Szkoły Bankowej przy ul. Różanej 17 odbyło się spotkanie z Henryką Bochniarz i Magdaleną Środą. Tematem przewodnim spotkania było miejsce kobiet na polskim rynku pracy po 1989 roku: "Czy praca ma płeć?". Przede wszystkim jednak obie panie zachęcały poznanianki do udziału w Kongresie Kobiet, który odbędzie się w Warszawie 20-21 czerwca.

Henryka Bochniarz, prezydent PKPP Lewiatan, krótko scharakteryzowała dzisiejszą sytuację na rynku pracy. Kryzys ekonomiczny nie dotknął Polski w stopniu porównywalnym do innych krajów europejskich. Ma on jednak niewątpliwie wpływ na sytuację na rynku pracy, gdyż to utrata pracy stała się obecnie największą obawą i zagrożeniem stabilności wielu gospodarstw domowych (szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że wiele z nich wzięło kredyty na nieruchomości lub konsumpcyjne). Nie przewiduje się wielkiego załamania, jednak rynek pracy powinien być zdecydowanie bardziej elastyczny. Kosmisja Trójstronna (organizacje zrzeszające pracodawców, związki zawodowe oraz przedstawiciele rządu) opracowała pakiet antykryzysowy, który ma na celu właśnie zahamowanie wzrostu bezrobocia. Najistotniejszymi punktami tego planu jest dofinansowywanie szkoleń dla pracowników w celu podniesienia ich kwalifikacji lub przekwalifikowania, a także subsydiowanie zatrudnienia (praca w niepełnym wymiarze, przy czym różnica w wynagrodzeniu pokrywana jest z budżetu lub z funduszy unijnych). Plan antykryzysowy zostanie przedstawiony do akceptacji przez ustawodawcę.

Od wielu lat Polska jest europejskim liderem, jeśli chodzi o przedsiębiorczość kobiet. Jednak nie jest to rezultatem pomocowej, mobilizującej działalności państwa. Często nie wynika to również z wyboru samych kobiet. Kobiety były bowiem głównymi ofiarami przemian ustrojowych; to one najczęściej traciły pracę w wielkich zakładach państwowych. Groźba bezrobocia skłaniała je zatem do szukania rozwiązań na własną rękę, do zakładania niewielkich, często rodzinnych firm. W ten sposób kobiety musiały wykazać się większą inicjatywą i samodzielnością. Jednak struktura zatrudnienia w Polsce nie pozostawia złudzeń - daleko nam do równouprawnienia na rynku pracy. Wyobraźmy sobie kształt piramidy: u podstawy trójkąta, a więc w przypadku małych firm, udział kobiet jest aboslutnie dominujący; maleje on jednak wraz ze wzrostem firmy. U szczytu trójkąta, czyli w przypadku największych firm i spółek giełdowych, udział kobiet w zarządzie jest znikomy. Przyczyny tego zjawiska są różne: są to wybory w samych firmach, ale także decyzje samych kobiet, które nie mają możliwości (ochoty) poświęcenia całego czasu firmie. Piramida ta wygląda identycznie w przypadku polityki: u jej podstawy mamy mnóstwo sołtysek, kobiet działających lokalnie, mniej jest wójtów, jeszcze mniej wojewodów, prezydentów miast, a kiedy dochodzimy do liderów partii politycznych, okazuje się, że wśród nich kobiet nie ma w ogóle. Oczywiście z wyjątkiem Partii Kobiet. Henryka Bochniarz zauważyła, że kobiety nader często nie chcą podejmować wielkich wyzwań, uciekają od dużej odpowiedzialności. Z drugiej strony zauważyła również, że w żadnej z afer finansowych, przekrętów, w skandalach związanych z kreatywną księgowością itd. kobiet brak.

Zachęcając do udziału w Kongresie Kobiet, Magdalena Środa zaznaczyła, że nie ma to być zwykłe spotkanie kobiet. Celem Kongresu jest podsumowanie 20 lat transformacji politycznej i gospodarczej w Polsce, ale widzianej, odczuwanej i DOKONANEJ przez kobiety. Mamy bowiem wrażenie, że w dotychczasowych obchodach rocznicowych całkowicie pomija się rolę kobiet w ostatnim 20-leciu. Jednym z ważnych celów kongresu ma być również wypracowanie wspólnego stanowiska i zgłoszenie postulatu o wprowadzenie politycznego parytetu. W kilkunastu panelach mają toczyć się prawdziwie merytorczyne dyskusje na temat miejsca kobiet w polityce, gospodarce, na rynku pracy, w mediach itd. Będziemy rozmawiać, jak należy przeciwdziałać dyskryminacji, jak zwalczać stereotypy. Oprócz tego ma mieć miejsce mnóstwo warsztatów, dyskusji, eventów i imprez artystycznych. Pełna informacja, program, a także imponująca rada programowa znajdują się na stronie Kongresu: www.kongreskobiet.pl. Tam też można zarejerstrować się, deklarując udział w konkretnych panelach tematycznych.

UWAGA! Wyższa Szkoła Bankowa organizuje transport i nocleg w Warszawie dla uczestniczek z Poznania. Więcej informacji na pewno udzielą same zainteresowane: http://www.wsb.poznan.pl/wwwPoznan/ofertaPoz_kontakt.xml.

wtorek, 7 kwietnia 2009

Spotkanie Koła PK

Najbliższe spotkanie poznańskiego koła PK odbędzie się tuż po świętach, w czwartek, 16 kwietnia o godzinie 18.30 w Republice Róż.

Natomiast już w sobotę 18 kwietnia odbędzie się III Zjazd Regionu Wielkopolskiego Partii Kobiet. Tym razem spotykamy się w Centrum Kreatywnego Spędzania Wolnego Czasu Zakątek, ul. Szadecka 2 w Poznaniu. Planowane są wybory nowego zarządu Regionu Wielkopolskiego PK. Przedyskutujemy również program pracy na rok 2009 oraz strategię wyborczą do Parlamentu Europejskiego.
Uwaga! Naszym gościem będzie Przewodnicząca PK, Anna Kornacka.

Serdecznie zapraszamy!

sobota, 4 kwietnia 2009

Magdalena Środa i Manuela Gretkowska w "Elle"

W kwietniowym numerze "Elle" ukazał się ciekawy artykuł Magdaleny Środy na temat różnic w psychologii płci, a także tego, jak te różnice oddziaływują na nasze życie społeczne. Autorka rozpoczyna od przypomnienia słynnego badania Laurence'a Kohlberga: grupę dzieci postawiono w sytuacji pana Heinza, który musi kupić leki dla żony, jednak nie ma wystarczająco dużo pieniędzy. Może oszukać aptekarza i zdobyć leki lub pozostać uczciwym, ale nie dostać lekarstw, a tym samym narazić na szwank zdrowie żony. Zapytani, co zrobiliby na miejscu pana Heinza, chłopcy próbowali kalkulować, rozstrzygać, która wartość jest ważniejsza. Dziewczynki odpowiadały zazwyczaj: "To zależy"; zależy od tego, kim jest żona, kim jest aptekarz itd. Kohlberg orzekł zatem, że dziewczynki nie potrafią podejść do problemu w sposób równie racjonalny i bezstronny co chłopcy. Chłopcy potrafią więc coś, czego niestety nie potrafią dziewczynki.

Jednak badania Kohlberga podważyła jego asystenkta, Carol Gilligan, która zauważyła, że kobiety na skali rozwoju moralnego wypadały słabo, bo sama skala została tendencyjnie skonstruowana. Jej podstawą był bowiem model rozumowań męskich. Gilligan przyjęła, że drogi rozwoju moralnego kobiet i mężczyzn są różne, co nie znaczy, że lepsze czy gorsze. Może więc to dziewczynki potrafią coś, czego nie potrafią chłopcy?

Jesteśmy różni, gdyż od pokoleń jesteśmy wychowywani w różny sposób, przyuczani i kierowani do innych ról społecznych. Profesor Środa wylicza: mężczyzna opuszcza dom i robi karierę; konkurując z innymi, walczy o sukces w sferze publicznej. Kobieta, wychowywana na żonę i matkę, pozostaje w obrębie relacji rodzinnych; nie zrywa, ale podtrzymuje relacje uczuciowe. Dojrzewając, mężczyźni uczą się pomijać bądź lekceważyć uczucia i emocje, które nie pasują do logiki zasad i sprawiedliwości. Relacje z innymi nawiązują i utrzymują poprzez obowiązki, prawa, normy. Kobiety z kolei budują swój świat na uczuciach, które łączą je z innymi.

Wiele konsekwencji tego znamy z życia codziennego: chłopcy wychowywani są w poczuciu, że muszą walczyć o swoje, a mówienie i okazywanie uczuć oznacza okazywanie słabości. Dziewczynki natomiast uczone są troski, wrażliwości, dbania o innych.  Kobiety lubią prosić o radę, konsutować się z innymi; często minimalizują własne kompetencje i sukcesy, aby partner nie czuł się upokorzony nierównością statusu. Mężczyźni natomiast wszelkie prośby i pytania uznają za tożsame z zajęciem porzędnej pozycji, dlatego też ich unikają; są indywidualistami, lubią podkreślać własne kompetencje i wzmacniać swój status, często przez dobór specjalistycznego jezyka. Kobiety boją się współzawodnictwa, izolacji i w związku z tym są często niechętne osiąganiu sukcesu, bo ten może je odseparować od innych; mężczyźni zaś boją się zbyt wielkiej bliskości i odpowiedzialności za innych, bo to może uniemożliwić im karierę i sukces. Różnice widać również w postrzeganiu zła i dobra. Mężczyźni postrzegają zło jako naruszenie określonej zasady, moralnego prawa, absolutnej prawdy itp. Kobiety zaś widzą je w jego partykularności: jako konkretną krzywdę, cierpienie konkretnej osoby.

Czyżby więc mężczyźni naprawdę byli z Marsa (racjonalizm, skupienie na indywidualnym sukcesie, walka), a kobiety z Wenus (sfera uczuć, rodziny, empatia)? Przecież tych samych argumentów nader często używa się, próbując dewaluować rolę kobiet w polityce. Bynajmniej! Zakończenie artykułu rozwiało moje przerażenie, że Profesor Środa dołączyła do obozu konserwatystów.  Jesteśmy inne od mężczyzn, co nie znaczy, że gorsze! Wręcz przeciwnie! Właśnie empatia, która cechuje kobiety, ich wrodzona zdolność do postrzegania problemów w ich jednostkowym wymiarze sprawiają, że kobiety są doskonałymi mediatorkami. Przez pokolenia, znajdując się po stronie pokrzywdzonych, nigdy nie mając władzy, kobiety nauczyły się negocjować, łagodzić konflikty, pośredniczyć. Czas najwyższy, aby kobieca wrażliwość i etyka troski zostały nie tylko docenione, ale stały się elementem publicznej edukacji.

Jak pisze Profesor Środa: "Jeśli chcemy zmienić i ulepszyć nasze wzajemne relacje, a może nawet uratować cywilizację opartą na męskiej rywalizacji, walce o władzę, wojnie, konflikcie wywołanym przez wierność abstrakcyjnym zasadom („Bóg, Honor, Ojczyzna"), to powinniśmy oprzeć moralne relacje na postawach i wartościach reprezentowanych przez kobiety. Jedynie etyka troski i odpowiedzialności może zapobiec niszczącej (męskiej) rywalizacji. Może więc byłoby dobrze, gdyby to kobiety wzięły się do polityki, a mężczyźni zaczęli się troszczyć o innych, pozostając w domu? Może chłopcy staliby się bardziej odpowiedzialni, a dziewczynki zaczęłyby rywalizować i zabiegać o sukces? Nie chodzi jednak o odwrócenie ról, lecz o wzbogacenie życia postawami, które dominowały dotąd w życiu prywatnym, „rządzonym" przez kobiety. Taka wymiana mogłaby zmienić nasze społeczeństwo, nadać mu „kobiecą twarz" i nasycić je kobiecymi wartościami."

Swoistym komentarzem do artykułu Profesor Środy był wywiad z Manuelą Gretkowską, która przyznała, że w polskiej polityce kobiety pełnią jedynie funkcję ocieplacza. Partie polityczne, próbując ocieplić, uatrakcyjnić swój wizerunek, lubią pokazywać kobiety na plakatach wyborczych (PO) czy w spotach telewizyjnych (PiS), jednak kobiety nie mają realnego wpływu na władzę, na rządzenie państwem. Jeśli kobiety wchodzą do męskich partii, najczęściej oznacza to, że muszą grać w męskie gry, w określone typy zachowań i prawa narzucone przez liderów partii. Mentalnie kobiety w polskiej polityce są płci męskiej. "Zamiast racjonalnego myślenia przewidującego konsekwencje, obowiązuje myślenie od wyborów do wyborów, polityczna ściema."

Gretkowska odniosła się również do szklanych sufitów w polskiej polityce: "W polityce nie ma szklanego sufitu, jest pancerna szyba, od której kobiety się odbijają. (...) Kobiety nie mają ochoty wchodzić do polityki, gdzie są same afery. Dziewczynki rzeczywiście są inaczej wychowywane. Niechętnie się zrzeszają w grupy. Są większymi indywidualistkami. Świetnie sprawdzają się w społecznościach lokalnych, gdzie są konkretne problemy do rozwiązania."

I zdanie, które mi osobiście najbardziej się spodobało: w polskiej polityce nie ma kobiety na miarę Angeli Merkel? W Polsce nie ma faceta na miarę Angeli Merkel! Dlaczego więc kobiet nie ma w polityce, w biznesie? "Przecież mają doświadczenie, wykształcenie i kompetencje. To, że kobiety nie przebijają się w polityce czy biznesie, nie wynika z ich słabości, lecz ze słabości mężczyzn. Jeśli
ktoś czuje siłę, to będzie dzielił się władzą, a nie hodował u swojego boku bluszcz. Nie będzie przyklejał sobie pań z tyłu, jak robi Jarosław Kaczyński. Problemem w Polsce nie są silne kobiety, ale słabi mężczyźni."

A więc, drogie Panie, do dzieła!! :)

niedziela, 29 marca 2009

Inicjatywa PK

Idąc śladem regionu pomorskiego, wielkopolska Partia Kobiet zdecydowała się wystąpić z inicjatywą wspólnego przedsięwzięcia wszystkich organizacji kobiecych w województwie. Naszym celem jest utworzenie przy Wojewodzie Wielkopolskim urzędu Rzecznika Praw Kobiet. Jego funkcją byłby nadzór nad przestrzeganiem praw należnych kobietom i walka z ich dyskryminacją, a także działanie na rzecz aktywizacji zawodowej kobiet w Wielkopolsce. W tym właśnie celu PK występuje z apelem do wszystkich zainteresowanych organizacji kobiecych z Wielkopolski o kontakt i podjęcie wspólnych działań.

Naszym pierwszym krokiem będzie zwołanie okrągłego stołu, na który zaproszone byłyby działaczki kobiece z regionu, wielkopolskie posłanki i senatorki, polityczki lokalne, a także wszyscy zainteresowani tematem. Mamy nadzieję, że okres kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego będzie dobrą okazją do poruszenia również kwestii równouprawnienia. Jest to szczególnie ważne teraz, gdy gospodarkę polską dotyka ogólnoświatowy kryzys. Wszystko wskazuje na to, że potrwa on na tyle długo, by boleśnie dotknąć wielkopolskie kobiety zarówno jako pracownice (nie znikają dysproporcje wynagrodzeń pomiędzy kobietami a mężczyznami), jak i żony i matki (konieczność cięć budżetowych, także na wychowanie i edukację dzieci). Tym pilniejsze wydaje się nam rozpoczęcie debaty i powołanie osoby, która będzie wspierać Wielkopolanki w zabiegach o to, by to nie one poniosły najwyższe koszty recesji.

Wszystkich zainteresowanych udziałem w debacie proszę o kontakt!

poniedziałek, 23 marca 2009

Na dobry początek!

Witamy na nowym blogu Partii Kobiet - Region Wielkopolska.

Postaram się informować Was na bieżąco o tym, co w Partii piszczy. Mam oczywiście nadzieję, że w blog będzie rósł wraz ze znaczeniem PK w Pyrlandii. W chwili obecnej naszym priorytetem jest przygotowanie się do wyborów do Parlamentu Europejskiego, a także udział w czerwcowym Kongresie Kobiet. Szczegóły już wkrótce.

Najbliższe spotkanie PK w piątek (27 marca) w kawiarni Republika Róż o godz. 17:00. Przybywajcie!